Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad skróceniem czasu przygotowania potraw i jednoczesnym osiągnięciu efektu dania, które wygląda na czasochłonne, aby pozbierać oklaski przy stole – co jest rzeczą bardzo przyjemną. W dniu swoich imienin, jak to bywa, trzeba było czymś gości ugościć, a czasu było mało. Po zrewidowaniu zapasów surowców w domu postanowiłem zrobić grecką potrawkę, którą kiedyś dostałem w blaszanej tawernie na wyspie Samotraki. Do zimnego białego wina pasuje jak ulał.
Składniki:
1 kubek dobrego ryżu europejskiego o większych rozmiarach ziarna
1 miska o pojemności ok. 0,5 l mrożonych owoców morza (kalmary, małże, ośmiorniczki, krewety)
1 wędzona pierś lub udo kurczaka (udo obedrzeć z kości) pokrojone na drobne kawałki
2 cebule, papryka ostra świeża, 1/2 marchewki startej na grubej tarce, natka pietruszki, pieprz, sól
1 szklanka wina, 1 szklanka rosołu kurzego
Rozgrzewamy głęboką patelnię, wlewamy oliwę i szklimy cebulę. Dodajemy marchewkę i papryczkę i dusimy przez 2 minuty. Kiedy woda odparuje, dodajemy ryż i mieszamy, aż się zrobi lekko przezroczysty. Wtedy dodajemy owoce morza, kuraka i szklankę wina. Gdy ryż wchłonie wino, mieszamy jeszcze raz i dodajemy szklankę rosołu kurzego. Testujemy czy ryż jest miękki. Jeżeli za szybko wchłonie płyny, dodajemy odrobinę wody. Na sam koniec drobno posiekaną pietruszkę. Wszystko mieszamy i podajemy.

