Archive for January, 2010

Pizza, focaccia i calzone

Sunday, January 31st, 2010

Dziś tematyka włoska w naszej kuchni. Wiem, że to banał ale tym razem ciasto zrobił za mnie wypiekacz Kenwood. Resztę zrobiłem sam. Bardzo pożyteczny program nr 13 impasto pizza ugniata i jednocześnie dba o to by ciasto wyrosło i to porządnie.

składniki:

0,5 kl mąki chlebowej typ 650
o,3 l wody
drożdże wielkości pudełka od zapałek
2 łyżki oliwy
1,5 łyżeczki soli  oraz 1 łyżeczka cukru

Drożdże i cukier rozpuszczamy w wodzie i wlewamy do maszyny. Dodajemy oliwę, wsypujemy mąkę i sól ustawiamy program 13 i możemy iść na narty do lasu kabackiego.
Za 1,5 godzimy wracamy robimy sos pomidorowy do pizzy: podsmażamy cebulę, dodajemy zioła, przecier pomidorowy i smażymy aż osiągniemy odpowiednią gęstość.

Piekarnik nagrzewamy na max(ok 20 min) i zaczynamy od focacci – plaster ciasta cienko rozciągniętego smarujemy oliwą i posypujemy grubą solą i oregano a następnie wkładamy do piekarnika na 5-7 min

Następnie pizza salami i chorizo – ciasto, sos pomidorowy, salami i chorizo, ser – do piekarnika na 7-15 min

Następnie pizza quattro formaggi – ciasto, sos pomidorowy, sery, takie jakie akurat mamy w domu ale przynajmniej 4 rodzaje i na 7-15 min do piekarnika

Następnie calzone (skarpeta) - sos pomidorowy, chorizo i ser, tylko że potem z cista formujemy wielki pieróg  i do piekarnika na 20 min tylko zmniejszamy temperaturę do 220 C

Dawno nie miałem tak dobrze wyrośniętego ciasta, naprawdę. Nie wiem czy to dobra mąka mi się trafiła czy drożdże tak dobrze pracują czy odpowiednie warunki stworzone przez Kenwooda?

Smażony ryż z kimchi

Sunday, January 31st, 2010

Szybki i smaczny obiad w stylu koreańskim.

Porcja dla 2 osób.

Składniki:

miska ugotowanego ryżu
kimchi
1 cebula, łyżka sosu sojowego, olej do smażenia, kropla oleju sezamowego na koniec,
2 jajka

Kimchi i cebulę drobno kroimy. Rozgrzewamy patelnię, wlewamy trochę oleju i smażymy na mocnym ogniu mieszając intensywnie. Następnie dodajemy sos sojowy, wbijamy jajka i na sam koniec dodajemy ryż i kilka kropelek oleju sezamowego.

Szybkie,  smaczne i zdrowe.

Panettone i wypiekacz Kenwood

Saturday, January 30th, 2010

Nie okrągłe lecz kwadratowe ale pyszne i ładnie wyrośnięte.

50g drożdży
4 łyżki wody
450g mąki
szczypta soli
5 jajek
200g masła
skórka z cytryny
250g kandyzowanych owoców
150g rodzynek
1 łyżka miodu

Etap Pierwszy

Drożdże rozpuszczamy w 4 łyżkach wody, dodajemy łyżkę cukru szczyptę soli i mąką ile wchłonie tak by wyszło gęste ciasto o konsystencji plasteliny. Z ciasta formujemy kulkę, wkładamy do worka plastikowego i zostawiamy w ciepłym miejscu na min 8 – 10 godzin.
Etap Drugi Rozbijamy jajka, cukier, łyżkę miodu i roztopione masło w misce i wlewamy do breadmakera, następnie tniemy na małe plasterki zaczyn drożdżowy, wrzucamy do rozbitych jajek z masłem, wysypujemy mąką. Ustawiamy program nr 6 i wypełniamy automatyczny pojemnik rodzynkami i kandyzowanymi owocami.


Efekt  wychodzi tak:

Chlebek pszenno żytni – ciag dalszy testów wypiekacza Kenwood

Thursday, January 28th, 2010

Wczoraj wieczorkiem w ramach braku chęci wychodzenia z domu stwierdziłem że zrobię dobry chlebek na naturalnych drożdżach. Receptura własna zainspirowana chlebem w północnych Włoszech oraz trochę polską tradycją chlebową.

Składniki:

300 g – mąki żytniej ( ja miałem w domu żurkową dokładnie grubości mielenia nie wyczytałem na opakowaniu ale podejrzewam że typ 1250 )
300g – mąki pszennej – typ 750 (chlebowa)
kubek wody (0,33l)
drożdże naturalne, wielkości pudełka od zapałek, łyżka cukru, 1 1/2 łyżeczki soli, 2 łyżki oliwy, 1/2 szklanki mąki tortowej, 1/2 szklanki mleka.

1 faza:

drożdże rozpuszczamy w mleku wlewamy do breadmakera, dodajemy 1/2 szklanki maki tortowej, szczyptę soli, i łyzkę cukru.  Ustawiamy na program do ciasta do pizzy i zajmujemy sie domowymi sprawami.

2 faza
Po ukończeniu programu “Impasto Pizza” – wyciągamy zaczyn czyścimy pojemnik breadmakera, zaczyn rozcieńczamy wodą, dodajemy oliwę i wlewamy do czystego pojemnika, dodajemy mąkę i sół i ustawiamy na program do chlebów razowych  i gotowe.

Efekt – wyrośnięty prawidłowo, zapach mąki żytniej o lekkiej kwasowości imitujący zakwas (ten efekt uzyskaliśmy robiąc długo zaczyn gdzie ciasto zdążyło trochę sfermentować) dziurki w chlebie drobne i równomierne, środek lekko wilgotny. Co mogę dodać, jestem zadowolony z maszyny – tylko kształt chleba mi nie odpowiada …. Nawet żona dostała kanapki do pracy -;) Dziś wieczorkiem będzie próba zrobienia Panettone w maszynie ciekawe czy się uda – przepis tradycyjny Milanese 3 fazy wypiekania, ciekawe czy sprzęt wytrzyma.

Churros – inne spojrzenie na pączka

Wednesday, January 27th, 2010

“Churros” rodzaj pączków znanych i lubianych, niskokalorycznych i lekkostrawnych, jak to każdy pączek -;)

Wersja meksykańska:

2 szklanki wody
cukier waniliowy
2 szklanki mąki
2 jajka
łyżka octu lub spirytusu, szczypta soli, starta skórka  z cytryny.
olej lub smalec do głębokiego smażenia (dla koneserów klarowane masło)

Gotujemy wodę razem z cukrem waniliowym, szczyptą soli, octem i skórką cytrynową. Do wrzątku wsypujemy mąkę i mieszamy aż masa będzie wyglądać jak puree ziemniaczane. Czekamy aż ostygnie i wbijamy jajko. Mieszamy aż osiągniemy gładką masę i ciasto wchłonie jaja. Powinno odchodzić od ścian garnka. Potem wkładamy do szprycy i wykładamy churros na głęboki tłuszcz na patelnię lub do frytkownicy.

PO wyjęciu na talerz posypujemy drobnym cukrem pmieszanym z cynamonem.

Mało roboty a tyle przyjemności. Prawdziwa wersja meksykańska to churros zamoczone w dobrej gorzkiej czekoladzie.

Wersja Hiszpańska:

To samo tylko bez jajek + łyżeczkę proszku do pieczenia a ciasto powinno odstać 1 noc przed smażeniem

Wersja Bałkańska

Gotowe churros układamy w płaskim naczyniu  i zalewamy syropem cukrowo-glukozowym.

Wersja Polska

Lukrujemy białym lukrem

Kimchi – przechodzi w nałóg

Monday, January 25th, 2010

Kimchi – koreańska kiszonka z kapusty pekińskiej aromatyczna, ostra i bardzo zdrowa. Jest to uniwersalna przystawka  doskonała jako dodatek dań mięsnych, wegetariańskich, do spożywania tylko z ryżem, smażona, na surowo i o każdej porze dnia. Dzięki fermentacji wydziela się kwas mlekowy i witamina C co chroni nas przed grypą. Podczas epidemii SARS 2008 roku w Azji w Korei było najmniej zachorowań, ponieważ wszyscy tam jedzą kimchi w dużych ilościach.

Porcja większa ponieważ czas fermentacji trwa ok 5 dni i mniejszej się nie opłaca:

składniki:
4 kapusty pekińskie
250 g papryki ostrej czerwonej świeżej lub 100g suszonej
4 główki czosnku, 1 marchewka, 1 pietruszka, 1 cebula, 1 por, 1 biała rzodkiew, kawałek świeżego imbiru – ok 4 cm
ok szklanki soli, 1/3 szklanki sosu sojowego, 1/3 szklanki cukru, 1/3 szklanki octu ryżowego
dla koneserów sos rybny koreański

Kapustę kroimy na pół, głąb nacinamy, myjemy zimną wodą i solimy dokładnie odchylając liście i wcierając sól pomiedzy nie.

Soli przy tym pierwszym zabiegu proszę nie oszczędzać, tutaj chodzi o to by kapusta zmiękła, puściła sok i zachowała kolor. Tak posoloną kapustę wkładamy do dużego gara i przyciskamy talerzem. Odstawiamy na 24 h.
Następnego dnia przygotowujemy sos  do kimchi – paprykę, obrany czosnek, marchewkę, cebulę, por , rzodkiew i imbir mielimy w maszynce do mięsa. Do masy dodajemy sos sojowy, sos rybny (jak ktoś lubi), cukier, ocet oraz szklankę słonej wody spod kapusty. Odstawiamy resztę słonej wody na bok i myjemy dokładnie kapustę pod zimną wodą. Następnie smarujemy pastą każdy z listków kapusty, składamy na pół i układamy w naczyniu do kiszenia. Kimchi przykrywamy talerzem, dolewamy słonej wody (tej spod kapusty) jeżeli nie jest przykryta i pozostawiamy na 5 dni by się dobrze ukisiła.

Dokładnie co można zrobić z “kimchi” w następnych postach

Drobne bezkręgowce u Heńka

Thursday, January 21st, 2010

Dziś pozwolę sobie opisać nie swoje dzieło tylko wirtuozerie Heńka przy patelni.  Wczoraj dostaliśmy zaproszenie na bezkręgowce w wersji saute, w najprostszej z możliwych wersji. W prostocie siła.

Potrzebujemy: robale pt. krewetki, kalmary, ośmiorniczki baby. Polecamy towar Abramczyka z makro (krewetki black tiger, kalmary w paczkach 2kg) oraz ośmiorniczki baby z Dal Pesca – są przepyszne, nie mają w sobie nawet śladu rybnego zapachu, po rozmrożeniu są sprężyste i błyszczące, a glazury jest minimalna ilość – akurat taka, żeby mięsko nie wysychało w zamrażarkach. Wielbicieli świeżyzny muszę zmartwić: wszystkie te pyszności łowi się tak daleko od Polski, że coś takiego jak “świeże owoce morza” pozostają teorią.

Do rzeczy: potrzebujemy dobrej oliwy, masła, natki, czosnku, i butelkę wytrawnego, białego wina – część wypiją robale, część kucharz i okolice.

Rozmrażamy robale i zostawiamy do obeschnięcia. W międzylufcie drobno siekamy 3-4 ząbki czosnku i garść świeżej natki. Potem już idzie szybko: na patelnię chlustamy trochę oliwy, łyżkę masła, 1/3 posiekanego czosnku; jak czosnek zacznie pachnieć sru! kalmary, podkręcamy ogień aż zacznie dymić i sru! zalewamy skwierczącą patelnię 100 ml wina, skręcamy ogień i, popijając winko dajemy spokojnie odparować temu winu, dodająć po paru minutach 2-3 łyżki posiekanej natki; w ciągu 10 minut sos powinien się zredukować, wtedy sru! na talerz i do ciepłego piekarnika, żeby nie ostygło. W drugiej kolejności krewetki w  wyżej podany sposób, na końcu ośmiorniczki. Kolejność jest istotna, bo nie trzeba czyscic patelni; jeśli zaczniemy od ośmiorniczek, to następne złapią ich dość intensywny zapach.

Uzbecki Płov na zimowe wieczory

Thursday, January 21st, 2010

Kiedyś w Gdyni na Kursie Klasyfikatora Bawełny koledzy z Uzbekistanu sprzedali mi przepis na ich tradycyjne danie Płov. Dziś rozmyślając czym mogę zaskoczyć domowników stwierdziłem że przygotuję to bardzo proste lecz bardzo zacne danie.

Czas Przygotowania 45 min, Produkty dla 2-3 osób.
2 szklanki ryżu (okrągłego, unikamy jak ognia amerykańskiego ryżu paraboild  i długoziarnistego – psują smak)
2 marchewki, 3 cebule, 2 główki czosnku, szafran, pieprz, kurkuma, kolendra
300 g drobno pokrojonej tłustej jagnięciny, najlepiej żeberka

Garnek z grubym dnem i przykrywką:
Marchewkę kroimy w “julienne” , cebulę w piórka, czosnek myjemy i pozostawiamy całe główki,
ryż myjemy i płuczemy tyle razy za przestanie się wydzielać skrobia.
Mięsko podsmażamy na kilku łyżkach oliwy na mocnym ogniu, a jak się zarumieni wyciągamy na talerz.
Następnie na gorącą oliwę wrzucamy cebulę oraz marchewkę i dusimy ok 5 min. Dodajemy sól, szafran, pieprz, kurkumę i zmielone ziarna kolędry oraz już wcześniej podsmażone mięso. Zalewamy 4 szklankami wody, czekamy aż zacznie się gotować. Uwaga: nie mieszamy i kontrolujemy siłę ognia, nie możemy pozwolić na szybkie wrzenie. Następnie wkładamy główki czosnku, w całości i równomiernie wsypujemy ryż , przykrywamy przykrywą i gotujemy ok 30 min na wolnym ogniu aż ryż wciągnie wodę.

Podajemy w następujący sposób -ryż  rozkładamy na dużym talerzu, a na wierzch układamy kawałki mięsa. Potrawę tą podajemy w temperaturze ok 60C – oryginalnie Uzbecy jedzą to rękami nie używając sztućców.

Rekomendowana sałatka to sałatka z świeżych pomidorów  pomieszanych z drobno pokrojoną ostrą papryką, przyprawiona oliwą, solą i octem winnym.
W centralnej Azji do gotowania używa się oleju bawełnianego ale u nas raczej trudno jest go dostać dlatego zamieniłem go na oliwę.
Nie zapominajmy o dzbanku zielonej herbaty,  jest to obowiązkowe w tym regionie.
Podejrzewam, że to była ulubiona potrawa kupców, którzy odpoczywali na szklaku jedwabnym prowadząc karawany do Europy i na Bliski Wschód by zacne panie mogły się elegancko ubrać.

Szybki sposób na żonę ;)

Tuesday, January 19th, 2010

Teraz jest styczeń, karnawał i mróz. Trochę się to ze sobą gryzie ale w takiej strefie klimatycznej mieszkamy i nic nie poradzisz. Rozmyślając nad sensem egzystencji bez wkładu esencji przypominam sobie jak w 2005 roku o tej porze udało mi się omamić pewną pannę, która potem została moją żoną. Chciałem napisać o potrawie, którą wtedy zrobiłem i do dnia dzisiejszego nie powtórzyłem. “KAPAMA” – Jest to to klasyczna jednogarnkowa potrawa pochodząca z południowej Bułgarii doskonała na zimowe wieczory oraz na porę karnawałową, ponieważ po jej spożyciu przychodzi nieludzka siła i energia, a wino można pić litrami. Wtedy jeszcze chodziliśmy na tańce i  zdarzało się nam zabalować do 3 nad ranem. Po wcześniejszym spożyciu “Kapama” ranki nie były tak dokuczliwe, dlatego polecam teraz w styczniu.

Co potrzebujemy na porcję dla 2 osób:

2 golonki wieprzowe tylne
6 główek cebuli
2 marchewki
1 seler, 3 główki czosnku
2 szklanki czerwonego wina, sól, pieprz, liść laurowy, łyżka octu winnego, 2 łyżki papryki czerwonej w proszku oraz jedna suszona czuszka

Niestety do tej potrawy jest niezbędny garnek ciśnieniowy. Jeżeli się go nie posiada można użyć zwykłego ale trzeba przykrywę uszczelnić ciastem (woda+mąka) by para nie uciekała.

Wszystkie składniki lądują w garnku, który zamykamy szczelnie i stawiamy na bardzo wolnym ogniu na 4h. Uwaga czosnek pozostawiamy w całych, nieobranych główkach.

Serwujemy na dużym talerzu golonkę podane z dużymi kawałkami warzyw i sosem cebulowo winnym.

Wracając do historii z 2005 roku zaplanowałem że zrobię podwójną porcję i będę miał jedzenia na dwa dni, niestety w praktyce okazało się że ledwo starczyło dla jednej osoby.

Wędzenie rybek, kawałek kabana, psa i siebie

Monday, January 18th, 2010

W mroźny sobotni poranek ja, Towarzysz Heniek oraz prawie pies Paco, pojechaliśmy spędzić męski weekend na wędzeniu. Udaliśmy się do hacjendy Bokomaru mając w bagażniku 10 ziober, 4 boczki, 2 makrele, 20 śledzi, 5 dzwonków jesiotra (wszystko zapeklowane i gotowe do wędzenia) oraz co nieco na rozgrzewkę i poprawę humoru. Na tylnym siedzeniu siedział w wywieszonym ozorem mały kudłaty złodziej zadowolony, że jedzie na świeże powietrze. Jak tylko udało nam się przebić przez śnieg i leśne ostępy, zaczęliśmy palić w kominku i w wędzarni by uzyskać odpowiednią temperaturę. Na dworze – 15 stopni w domu -8 stopni. Załatwiliśmy kilka gałęzi olszyny przy bliskim zamarzniętym bagienku oraz piękny kawałek jałowca. Ryby i mięso porozwieszaliśmy po drzewach aby nieco skruszały na mrozie przed wędzeniem.

Późnym wieczorem testowaliśmy pierwszy kawałek żeberka oraz śledzika wędzonego. Trochę za dużo jałowca, ale smak doskonały. Poniżej opis, jak przygotowaliśmy rybki do wędzenia.

Do uwędzenia rybek potrzebne są:

2 makrele, 20 śledzi (tusze), 1 jesiotr.

Rybki czyścimy, osuszamy ręcznikiem papierowym i nacieramy mieszanką soli z cukrem w proporcji 3 łyżki soli i 1 łyżka cukru. Zawijamy w folię spożywczą i odstawimy do lodówki na 48 h. Co 12 godzin odwracamy pakieciki z rybkami na drugą stronę, by się zamarynowały we własnym sosie. Dzień przed wędzeniem wyciągamy, myjemy, osuszamy i odstawiamy aby przeschły – wtedy sól rozchodzi się po całym mięsie, a nadmiar wychodzi na skórę. Rybki typu śledź, łosoś, jesiotr są już gotowe do spożycia. Jest to ryba „przewiana”, jednak ja preferuję lekko uwędzoną w zimnej komorze wędzarniczej, odymioną delikatnie, a jednocześnie tak, by białko się nie ścięło. Wtedy smak ryby jest idealny.

Uwaga śledzik wchłania dużo soli, przed wędzeniem trzeba go nieco pomoczyć w wodzie, by nadmiar ten usunąć.

Samodzielne wędzenie rybek czy męska jest doskonałą alternatywą dla tych osób, którym niezbyt smakują wyroby „sklepowe”. W pięknych okolicznościach przyrody i doskonałym towarzystwie to czysta przyjemność.

Na temat mięska poproszę Heńka o komentarz ponieważ wyszły mu powalające.