Postanowiłem uratować kilka białych papryk, które zostały zakupione i powoli zaczynały wysychać a w domu nie było na nie chętnych. Tak więc przypomniałem sobie lata studenckie spędzone w akademiku zwanym “Wieża Babel” przy ul. Matejki w Łodzi, gdzie wszyscy obcokrajowcy przechodziliśmy kurs języka polskiego. Wtedy dowiedziałem się od mojego sąsiada Kristiana że to Leczo co w Polsce nazywają Leczo nie ma nic wspólnego z tym co Węgrzy zwą “Lecso”. Ważne – do leczo nie używa się kiełbasy!!! A wiec zaczynam:
czas przygotowania 15 min:
składniki dla 2 osób:
Papryka biała (jasnozielona znaczy się lub zielona) – sztuk 4
Puszka pomidorów obranych całych
duża cebula lub por
4 jajka,
oliwa do smażenia, łyżeczka papryki w proszku słodkiej, sól, pieprz.
Paprykę oczyszczamy z nasion, kroimy w paski, cebulę lub por również kroimy w paski i jednocześnie rozgrzewamy patelnię.
Podsmażamy paprykę z cebulą by zmiękły, dodajemy łyżkę papryki w proszku i solimy, po 2 min mieszania dodajemy pomidory z puszki razem z sosem i odstawiamy na wolnym ogniu na 5 min aż woda odparuje.
Wbijamy każde z jajek w uprzednio zrobiony dołeczek i przykrywamy czekając aż białko się zetnie. Na koniec posypujemy czarnym pieprzem. Nakładamy na talerz uważnie by jajka sadzone w sosie pomidorowym nie pękły.
Prosto, tanio, zdrowo i przyjemnie no i można przeżyć bez kiełbasy -;) . Druga wersja “Lecso” klasycznie węgierskiego jest że zamiast jajka do sosu wsypuje się 1/4 szklanki ryżu i dolewa 1/2 szklani wody wtedy wychodzi podobne do risotto ale Węgrzy to nazywają “Lecso”.
Do tak nieskomplikowanej aczkolwiek bardzo charakterystycznej potrawy obowiązkowo kieliszek “Harslevelu” pochodzącego ze wzgórz Tokajskich ale na temat win niech się wypowiadają specjaliści ja tylko je lubię spożywać.